Elektryczna deskorolka – inżynieria analityczna
Kilka dni temu oglądałem film na Canal+. Termin “reverse engineering” przetłumaczono tam jako “inżynieria analityczna”. Spodobało mi się to określenie, tak że postanowiłem ulokować je na półeczce na ulubione terminy, razem z “sprawiedliwość społeczna” i “wolność do”. Tak więc, zajmowałem się wczoraj inżynierią analityczną mojej nowej elektrycznej deskorolki.
Najważniejsze elementy to:
- Trzy akumulatory 12V/12Ah dające 36V,
- Silnik dający 800W przy poborze mocy 28A,
- Sterownik silnika i pilot,
- Deska, 4 kółka, traki itp.,
- Plastikowy kosz na akumulatory.
Rozwiązaniem konstrukcyjnym, które ułatwia konstrukcje całości jest sposób mocowania silnika bezpośrednio do tracka. Silnik napędza tylko jedno kółko.
Dane producenta o zasięgu powyżej 20km są chyba przesadzone. Nie liczyłem też na to. Dla mnie satysfakcjonujący zasięg to będzie 6km. Silnik pobierając 28A na godzinę rozładuje akumulatory o pojemności 12Ah w pół godziny – tak więc zasięg przy maksymalnej prędkością to góra 15km. Opór powietrza rośnie jako kwadrat prędkości, być może przy mniejszej prędkości deskorolka przejedzie powyżej 20km do wyczerpania akumulatorów.
Silnik pobierając 28A * 36V miałby sprawność około 80%: 80% prądu napędza kółka, 20% prądu ogrzewa deskorolkę.
Pilot działa chyba w technologii bluetooth.
Akumulatory umieszczone są w plastikowym koszu, który chyba jest zbyt delikatny jak do ich ciężaru, ponad 20kg.
W środku: typowo Chińska jakość czyli skrajnie posunięta oszczędność. Dobrze, że kosz z akumulatorami można rozłączyć – wtyczka. Niestety zbyt krótkie kabelki w łączące akumulatory urwały mi się i musiałem przypomnieć sobie sztukę lutowania.
Oczywiście, celem inżynierii analitycznej jest ulepszenie. Jeżdżąc poznaję wady deskorolki i być może wpadnę na pomysł jej ulepszenia. W każdym bądź razie – mam zabawkę i to się liczy w życiu.