Home > Zupełnie inne > Inżynieria analityczna skończyła się obciachem

Inżynieria analityczna skończyła się obciachem

Miałem sporo radości gdy rozkręcałem elektryczną deskorolkę. Niestety, podczas tej zabawy urwałem kabelek. I, niestety, wydawało mi się, że potrafię go przylutować…

Deskorolka jest wyborowym gadżetem, ale tylko wtedy gdy jest pod prądem. Niezdarnie przylutowany kabelek wytrząsł się i przełamał kilka kilometrów od domu. Zamiast pędzić ponad 30 kilometrów na godzinę po śniegu, musiałem taszczyć te ponad 30 kilogramów do domu. Niestety, mocny silnik sprawia, że na tej elektrycznej deskorolce nie można już jeździć tak, jak jeździ się na zwykłej deskorolce – odpychając się jedną nogą (przynajmniej ja nie potrafię). Tak więc obciachowo taszczyłem te ponad 30 kilo do domu.

Jutro zakupię odpowiednie złączki i zlutuję deskorolkę. Mam nadzieję, że nie będzie mi się więcej razy tak obciachowo wyłączać.

Wracając do inżynierii analitycznej. Silnik zamocowany jest prawdopodobnie na zasadzie ostre koło. Dużo lepiej sprawdził by się wolnobieg. Z wolnobiegiem na elektrycznej deskorolce można było by jeździć tak, jak na prawdziwej. Niestety, wtedy deskorolka nie potrafiła by hamować silnikiem a to się przydaje. Innym rozwiązaniem mogło by być torpedo, które pamiętam z czasów pierwszych rowerka “Wigry“. Dzięki torpedo silnik mógłby rozpędzać i hamować deskorolkę i jednocześnie deskorolka mogła by jechać “na luzie” – dzięki czemu nie wytracała by prędkości podczas jazdy bez silnika. Niestety nawet z torpedo nie było by efektu ABS, który jest widoczny teraz podczas hamowania.

Wydaje mi się, że hamowanie deski może być trudniejsze niż rozpędzania. Gdyby tylko dało się tak hamować jak na snowboardzie…

Categories: Zupełnie inne Tags:
  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Subscribe without commenting